Krótko o sensie…

Bardzo lubię swoją pracę. Dostarcza mi wiele fascynujących tematów do przemyśleń. Jasne, że czasami lubię ją mniej, ale (prawie) zawsze widzę jej sens. Sens, który jest ważny i spójny z tym, co mam do zrealizowania w tym życiu.

Spotykam w swojej pracy różnych ludzi, którzy robią rzeczy ważne. Zawsze. Może nie dla mnie, może nie dla innych, może ktoś puknąłby się czasem w czoło i powiedział „to bez sensu, nieważne, niepotrzebne”. Jest ważne i ma sens – dla tego, który to robi. W oczach ludzi, którzy widzą sens widzę „takie coś”, ogień, myśl. Nie wiem, co to jest ale sposób w jaki opowiadają o swojej pracy, o swoich celach, zadaniach i codziennych problemach sprawia, że chce się ich słuchać. Tacy ludzie mają fantastyczną energię, chce się z nimi być, ogrzać przy nich. Mimo, że czasami wcale nie potrafią mówić przekonująco. Widać na kilometr, że to co robią ma dla nich sens.

Spotykam też w swojej pracy ludzi, którzy robią rzeczy nieważne. Dla nich. Mogą zarządzać wielkimi zespołami, odpowiadać za wielką kasę, przynosić zysk i chwałę swojej firmie, ale jest to dla nich nieważnie. Ci ludzie, jakby powiedział mój ośmioletni syn „mają pusty wzrok”. I prawie nigdy się nie uśmiechają. Dużo natomiast potrafią opowiadać o trudnościach, przeciwnościach, ograniczeniach na które zazwyczaj nie mają wpływu. Spotykam ludzi, którzy zaczynają tego sensu szukać, albo szukać nowej pracy z sensem właśnie. I takich, którzy tkwią. Bo po co zmieniać, bo dziś przecież tak świat wygląda, bo kredyty, bo… Chciałabym powiedzieć tym ludziom, że naprawdę warto poszukać sensu. Wiem, bo spotykam takich, co go znaleźli…

Ania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *